Dołącz do czytelników
Brak wyników

Dyrektor we współpracy

4 maja 2018

NR 68 (Styczeń 2016)

Uczeń zdolny w przedszkolu
Kłopot czy wyzwanie?

0 106

Dziecko zdolne. Szacuje się, że jest ich w populacji 5–7%, czyli można przyjąć, że jest to co piąte dziecko w grupie.

Piotrek czyta „od zawsze”. Zna nazwy stolic większości państw i ich flagi. W przedstawieniach gra główne role,  bo błyskawicznie zapamiętuje tekst – nie tylko swój, ale cały, służy więc za suflera i podpowiada innym przedszkolakom. Dodaje i odejmuje w pamięci, przekracza próg dziesiętny, palców używa tylko do mnożenia. Wszystko go interesuje, zadaje setki pytań, bywa męczący w swojej ciekawości. Przerywa innym, nie zawsze potrafi czekać na swoją kolej, podważa autorytet nauczyciela, twierdząc, że pani się pomyliła, bo on czytał inaczej. Zadaje też pytania „testowe” – sprawdzające wiedzę nauczyciela. Jeśli ten nie odpowie lub, co gorsza, odpowie źle – radośnie go poprawia. Nie złośliwie (przedszkolaki nie bywają intencjonalnie złośliwe), ale właśnie radośnie. Jest egoistyczny (postawa charakterystyczna w tym wieku), cieszy się więc ze swojej wiedzy, a nie  z niewiedzy nauczyciela.

Zdolne, czyli…?

W piśmiennictwie funkcjonuje bardzo wiele definicji zdolności. Jedna z nich mówi o tym, że wybitny talent pojawia się wtedy, kiedy nałożą się na siebie trzy czynniki: ponadprzeciętna inteligencja (lub specjalne zdolności, np. artystyczne, muzyczne itp.), ponadprzeciętne zdolności twórcze (kreatywność rozumiana jako sposób myślenia: nieliniowy, oderwany od schematu, zaskakujący, wielowymiarowy) oraz motywacja (czyli chęć działania).

Nauczyciele pytani o skojarzenia do zwrotu „zdolny uczeń” najpierw podają zalety takiego dziecka. Po pierwszym skojarzeniu – następuje drugie, z kłopotami, które zdolne dziecko generuje.

Bo zdolny uczeń – jak moneta – składa się z rewersu i awersu. Praca z nim to zarówno wyzwanie, jak i trudność.

Nieharmonijność rozwoju ucznia zdolnego

Kluczem do efektywności rozwoju przedszkolaka jest harmonijność rozumiana jako równowaga w rozwoju poszczególnych sfer: intelektualnej, emocjonalno-społecznej, fizycznej. Najprostsze „w obsłudze”, najprostsze do pracy jest dziecko przeciętne lub dobre czy zharmonizowane, czyli takie, którego wszystkie sfery rozwoju plasują się na podobnym, dobrym (lub przeciętnym) poziomie. Jeśli przyjmie się dla ułatwienia skalę 1–10, gdzie wynik 1 oznacza „bardzo słabo funkcjonuje”, a wynik 10 oznacza „funkcjonuje wybitnie”, to najprościej pracuje się z dzieckiem, które w każdej sferze osiąga wynik między 4 a 6.
Zdarzają się dzieci wybitne, które we wszystkich sferach plasują się na poziomie 10. Należą one jednak do rzadkości. Można przyjąć, że częściej trafia się w edukacji przedszkolnej osoba, której potencjał intelektualny podchodzi pod 10 na przyjętej skali. Natomiast inne sfery – emocjonalna, społeczna, czasem fizyczna, oscylują w granicach 2–3.

Ta nieharmonijność rozwoju dziecka zdolnego jest jednym z największych wyzwań dla nauczyciela. Pięciolatek, który intelektualnie i poznawczo funkcjonuje jak siedmio-, może ośmiolatek – czyta, liczy, odchodzi od myślenia konkretnego, a zaczyna myśleć logicznie, wyciąga wnioski, przewiduje. Jednocześnie jego rozwój emocjonalny jest charakterystyczny dla trzylatka – jest labilny emocjonalnie, reaguje bardzo silnie na niepowodzenie, płacze, złości się, rzuca. Często dochodzą do tego trudności w funkcjonowaniu społecznym – dziecku trudno jest wyjść z rozwojowego egoizmu, niechętnie współpracuje, chce być zawsze pierwsze, ma problemy z czekaniem na swoją kolej, odraczaniem nagrody i przyjemności. Łatwo wchodzi w konflikty, obraża się, w sytuacji spięcia – reaguje wycofaniem lub agresją.

„Takie mądre dziecko – mówi do mnie nauczyciel – a nie może zrozumieć, że nie może się złościć, tylko powinien rozmawiać spokojnie”. Problem w tym, że dziecko właśnie rozumie, ale nie potrafi jeszcze z powodu niedojrzałości powściągnąć emocji i nieadekwatnych zachowań. Intelekt nie ma przełożenia na umiejętność kontroli emocji. To dwie różne kompetencje.

Można stwierdzić, że organizm, inwestując w rozwój mózgu, zaniedbuje inne sfery. Dlaczego tak się dzieje? Inteligencja jest mocno uwarunkowana genetycznie – czyli od momentu narodzin jedno dziecko ma wyższy, inne niższy potencjał. Motywacja małego dziecka skierowana jest na ćwiczenia czynności, które są dla niego przyjemne, dają satysfakcję, przynoszą szybki efekt. Jeśli dziecko ma dwa lata i świetnie idzie mu układanie puzzli i klocków, to najchętniej tylko tym by się zajmowało. Dobrze radzi sobie z układaniem puzzli (bo ma wysoki potencjał poznawczy) – cieszy się, że osiąga rezultat – jego motywacja do układania puzzli wzrasta – poświęca temu coraz więcej czasu (ćwiczy) – coraz lepiej to robi – motywacja znów wzrasta i koło się zamyka. Jednocześnie dziecko ma określoną pulę energii do zużycia – jeśli większość przeznacza na układanie puzzli, to na inne aktywności (bieganie, wchodzenie po drabinkach, zabawy w piaskownicy z kolegami) zaczyna jej brakować.

Dziecko nie ćwiczy kompetencji emocjonalnych, społecznych czy fizycznych – bo brakuje mu czasu, bo są trudniejsze, dają mniej satysfakcji niż puzzle. A małe dziecko intuicyjnie wybiera to, co daje mu radość i łatwo przychodzi. Z każdym kolejnym rokiem – jeśli nie zostanie mądrze pokierowane – dziecko więcej czasu poświ...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Monitor Dyrektora Przedszkola"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy