Dołącz do czytelników
Brak wyników

Przedszkole niepubliczne

28 lutego 2018

NR 74 (Wrzesień 2016)

Sytuacja przedszkoli niepublicznych po 2015 r.

0 220

Według informacji GUS trendy zjawisk demograficznych w 2015 r. nie odbiegały od obserwowanych w ostatnich latach. Zgodnie z danymi statystycznymi liczba ludności Polski w końcu 2015 r. wyniosła niespełna 38,5 mln osób i była mniejsza niż rok wcześniej. W 2015 r. odnotowano ok. 372 tys. urodzeń żywych oraz ok. 388 tys. zgonów. Zgodnie z tym szacunkiem różnica między liczbą urodzeń żywych i zgonów ogółem była ujemna, co oznacza, że w 2015 r. wystąpił ubytek naturalny – przyrost naturalny w naszym kraju wyniósł –0,7. Dla porównania, w 1980 r. przyrost naturalny wynosił 9,6%, w 1990 r. 4,1%, w 2000 r. –0,3, zaś w 2010 r. –0,9. Oznacza to, że na przestrzeni ponad trzydziestu lat przyrost naturalny systematycznie się zmniejszał, a od 2000 r. mamy wskaźnik ujemny.

 

Ogólna liczba ludności kraju jest kształtowana przez ruch naturalny i migracje zagraniczne. W 2014 r. przyrost naturalny był dodatni. GUS podaje, że liczba urodzeń była większa od liczby zgonów o prawie 4 tys. Pomimo to Polaków ubyło, ponieważ zmniejszenie się liczby ludności było spowodowane ujemnym saldem definitywnych migracji zagranicznych (na pobyt stały). Są jednak województwa, w których wzrasta liczba ludności. Należą do nich: mazowieckie, pomorskie, małopolskie i wielkopolskie. Wzrost ludności w tych województwach ma zapewne związek z napływem większej liczby ludzi młodych do największych miast w tych regionach, takich jak: Warszawa, Gdańsk, Kraków, Poznań. Są jednak regiony, w których liczba ludności maleje. Województwa, w których liczba ludności maleje najszybciej, to: świętokrzyskie, lubelskie, opolskie i łódzkie. Wiąże się to z emigracją spowodowaną upadkiem przemysłu,  np. włókienniczego w Łodzi, czy modernizacją rolnictwa w pozostałych województwach.

 

Jak sytuacja demograficzna przekłada się na rynek oświatowy?

Nasza branża bazuje na dzieciach, każdy spadek ich liczebności odbija się niekorzystnie, w szczególności na rynku oświaty niepublicznej.

W roku szkolnym 2015/2016 zmiany obserwowane w zakresie liczby dzieci objętych wychowaniem przedszkolnym i w szkołach podstawowych były m.in. efektem wdrażania obowiązku szkolnego wobec sześciolatków. Według danych GUS w roku szkolnym 2015/2016 wychowaniem przedszkolnym objętych było 1,1 mln dzieci,  tj. o 7,8% mniej niż w roku poprzednim. Edukacja przedszkolna realizowana była w 21,1 tys. placówkach wychowania przedszkolnego, z czego 27,9% to placówki niepubliczne, czyli niespełna jedna trzecia rynku przedszkolnego należy do oświaty niepublicznej. Liczba przedszkoli wynosi 11,3 tys. (tj. 53,6% placówek wychowania przedszkolnego ogółem), oddziałów przedszkolnych w szkołach podstawowych – 7,9 tys. (tj. 37,2%), punktów przedszkolnych – 1,8 tys., a zespołów wychowania przedszkolnego – 0,1 tys. W stosunku do roku szkolnego 2014/2015 liczba placówek ogółem spadła o 2,4%, na co wpłynęło ograniczenie liczby oddziałów przedszkolnych przy szkołach – o 8,7%, przy wzroście liczby przedszkoli – o 3,7%. Wzrost liczby przedszkoli nastąpił głównie poprzez przekształcenie oddziałów przedszkolnych w szkołach w przedszkola, natomiast raczej nie wzrosła liczba przedszkoli niepublicznych, ponieważ wyraźnie odczuwalny jest brak dzieci, a także duża mobilizacja samorządów w tworzeniu dodatkowych miejsc wychowania przedszkolnego w istniejących już przedszkolach i szkołach podstawowych. Głównym powodem tej determinacji samorządów było przeciwdziałanie zwolnieniom nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej, dla których zabrakło uczniów w związku z decyzją pozostawienia sześciolatków w przedszkolach.

W roku szkolnym 2015/2016 zmiany obserwowane w zakresie liczby dzieci objętych wychowaniem przedszkolnym i w szkołach podstawowych były m.in. efektem wdrażania obowiązku szkolnego wobec sześciolatków.

Ponadto ministerstwo obliguje gminy do zapewnienia miejsc w przedszkolu każdemu dziecku, które się zgłosi, oprócz trzylatków, które nabywają prawo do powszechnej edukacji dopiero od września 2017 r. Publiczne przedszkole dla każdego malucha, na dodatek tanie, to niezbyt obiecująca perspektywa dla placówki niepublicznej.

 

Przyjęcie praw publicznych przez przedszkole niepubliczne – czy to jest szansa na przetrwanie?

Początkowo samorządy, szczególnie w dużych miastach, zgłaszały problemy z zapewnieniem miejsc wszystkim dzieciom przedszkolnym, a ministerstwo edukacji wskazywało na możliwość zwrócenia się do placówek prywatnych i dofinansowania ich w 100%, w zamian za spełnienie określonych wymogów. Jednak praktyka okazała się inna. Wiele gmin w ogóle nie ogłosiło konkursów na zapewnienie miejsc edukacji przedszkolnej w placówkach niepublicznych, ponieważ znalazło rezerwy w szkołach i przedszkolach publicznych lub jeśli już takie konkursy miały miejsce, to niewiele placówek prywatnych z różnych powodów mogło sobie pozwolić na przystąpienie do nich. Przede wszystkim wymogi formalne, które należy spełnić, w szczególności pobieranie opłaty takiej samej jak w placówkach publicznych, powodują, że wpływy nie wystarczają na utrzymanie się. W kwocie utrzymania dziecka w przedszkolu samorządowym nie uwzględniono takich pozycji, jak podatki od nieruchomości czy zobowiązania kredytowe, które są wydatkami majątkowymi, a tych przedszkole prywatne nie może pokryć z dotacji gminnej, musi na to zarobić. Jednak kwota pozyskana ze złotówki za godzinę ponad czas realizacji podstawy programowej to zbyt mało na wydatki majątkowe. Wielu właścicieli prywatnych przedszkoli wskazuje na konieczność zarabiania, ponieważ nie wystarczy nawet samo zbilansowanie się kosztów, trzeba się też z tej działalności utrzymać.

W Internecie można przeczytać różne opinie na ten temat, np. że: „Nic nie wyszło z konkursów na miejsca dla przedszkolaków w Wilanowie i w Ursusie. Dzielnice liczyły w sumie na 400 dodatkowych miejsc w przedszkolach prywatnych, ale żadne nie zgłosiło się do współpracy”. Ale są i przeciwstawne informacje przedstawiające odmienną sytuację, 
np. „Z problemem modelowo poradził sobie Szczecinek. W mieście działa tylko jedna publiczna i aż siedem niepublicznych placówek. Tam konkurs na przedszkole za złotówkę został już rozstrzygnięty, wzięły w nim udział wszystkie prywatne. Finalnie dotację dostanie pięć, które udostępnią łącznie 600 miejsc”. – Konkurs był oparty na jasnych zasadach. Nasza dotychczasowa współpraca z miastem pokazuje, że urzędnicy stosują przejrzyste zasady rozliczeń. Nasza dotacja będzie wynosiła ok. 400 zł na dziecko, ale dzięki temu, że reguły są jasne, nie musimy bać się kontroli i damy radę prowadzić przedszkole w ramach tej stawki – komentuje jedna z dyrektorek przedszkoli niepublicznych.

Publiczne przedszkole dla każdego malucha, na dodatek tanie, to niezbyt obiecująca perspektywa dla placówki niepublicznej.

Na postawione na wstępie pytanie można odpowiedzieć i tak, i nie. O tym, czy danej placówce prywatnej opłaca...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Monitor Dyrektora Przedszkola"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy