Dołącz do czytelników
Brak wyników

Dyrektor we współpracy

8 kwietnia 2022

NR 129 (Kwiecień 2022)

Empatyczne ścieżki komunikacji z rodzicami

0 373

Rodzic czy opiekun w trakcie całej edukacji swojego dziecka czy podopiecznego wielokrotnie otrzymuje na jego temat różnego rodzaju informacje. Nie wszystkie komunikaty są pozytywne i łatwe dla rodzica do przyjęcia. Dla dyrektora, nauczyciela, pedagoga czy psychologa szkolnego nie ma nic prostszego od przekazywania informacji o dobrych ocenach, wygranej w konkursie i koleżeńskim zachowaniu. Gorzej, jeśli musi poinformować o trudnościach w nauce i ogólnie o niepokojącym funkcjonowaniu dziecka. Przydatna we wspieraniu rodzica w trudnej sytuacji komunikacyjnej okazuje się empatia.

Jak znaleźć pozytywne informacje do „kanapki”?

Zapewne wielu słyszało o „metodzie kanapki”, która sugeruje, aby informacje „trudne” umieszczać w środku wypowiedzi, poprzedzając je i kończąc pozytywnym komunikatem. Rozmawiając o tym z nauczycielami, często słyszę, że wydaje im się to nieco „sztuczne”, podobnie jak szukanie pozytywów „na siłę”. Kiedy pracowałam w poradni psychologiczno-pedagogicznej, również uczono mnie, aby sporządzana opinia koniecznie zawierała pozytywy, niezależnie od wyników samego badania, które przecież nie zawsze napawały optymizmem. Zabawnym tego przykładem, na jaki się natknęłam, czytając opinie nauczycieli na temat dzieci, było: „Szybko ucieka po boisku”.

Z czego zatem może wynikać owa trudność w dostrzeganiu pozytywów? Z pewnością nie z założenia, że jedni ludzie mają mocne strony, a inni są ich pozbawieni. Mam nadzieję, że wszyscy uznajemy, że to nie jest prawda. Jednocześnie zgadzam się z tym, że im więcej zakłóceń w zachowaniu ucznia, tym trudniej zauważyć i określić owe pozytywy i mocne strony (ponieważ „negatywy przesłaniają obraz”), co nie znaczy, że ich nie ma! Aby ułatwić określanie mocnych stron dziecka, proponuję, aby przenieść akcent z „robi dobrze to i tamto” na „jaki jest”. Zaczynając rozmowę z rodzicem, pokażmy mu, że naprawdę znamy jego dziecko: „Bartek często się śmieje, rozumie nawet skomplikowane żarty”; „Lubi grać w piłkę, z pamięci wymieni wszystkich piłkarzy Bayernu Monachium i ostatnie wyniki w rozgrywkach ligowych”; „Ma wiele koleżanek i kolegów, chętnie im pomaga, kiedy tego potrzebują”; „Dba o porządek w klasie, przypomina kolegom, gdzie jest miejsce określonych przedmiotów”; „Jest spostrzegawczy, od razu zauważa, kto jest nieobecny”. Innymi słowy, owe pozytywy to nie tylko: „Doskonale robi to i tamto, świetnie mnoży i dzieli, pisze ciekawe wypracowania”, ale także właśnie: „Jest ciekawą osobą”. 

Moim zdaniem „metoda kanapki”, choć jest przydatna i warto z niej korzystać, to jednak nie w każdym przypadku jest wskazana i odpowiednia. Zdarzają się czasem sytuacje na tyle trudne, że nie można „owijać w bawełnę”, że lepiej od razu przejść do sedna, aby nie wzmagać napięcia po drugiej stronie (ponieważ rodzic i tak domyśla się, jaki jest temat spotkania). Niemniej jednak zawsze warto pokazać opiekunom, że traktujemy ich dziecko indywidualnie, że naprawdę je znamy, że nie jest ono dla nas wyłącznie numerem w dzienniku. Pozytywy i mocne strony to nie tylko oceny, zalicza się do nich także pozytywna zmiana w funkcjonowaniu dziecka, jeśli taka nastąpiła: „Początkowo była wycofana, potrzebowała czasu, aby się otworzyć, ale teraz coraz chętniej opowiada o sobie lub prosi nauczyciela o pomoc”; „Na początku bardzo się złościł, kiedy coś mu się nie udawało, ale ostatnio z coraz większym dystansem podchodzi do ewentualnych porażek, przestał rzucać zeszytem w takiej sytuacji”. 

POLECAMY

Konkrety i fakty – tak, generalizowanie i etykietowanie – nie 

Kiedy już przejdziemy do tej części rozmowy, której możemy obawiać się najbardziej, a więc do opisu trudności, trzymajmy się faktów, równocześnie unikając generalizowania i etykietowania ucznia. A zatem zamiast: „Jest niegrzeczny, bezczelny, niewychowany” czy „Nie słucha tego, co do niego mówię”, lepiej powiedzieć np.: „Od dłuższego czasu (warto wskazać, od kiedy) nie stosuje się do moich próśb i poleceń, np. zwraca się do mnie po imieniu, a kiedy z nim rozmawiam, odwraca się do mnie tyłem”. Jeśli takie zachowania wskazują na zmianę, należy to wyraźnie zaznaczyć: „Wcześniej tak się nie zachowywał”. Jednocześnie starajmy się unikać tzw. wielkich kwantyfikatorów, takich jak: „zawsze” czy „nigdy”: „Ona nigdy mnie nie słucha”; „On zawsze się złości”. Wywołują one jedynie negatywne emocje i blokują chęć dialogu po drugiej stronie. Określenia te zamieniłabym na konkrety lub zwroty urealniające sytuację, np. „coraz częściej” lub „w zeszłym tygodniu co najmniej trzy razy”. Jasne, że wymaga to od dyrektora i nauczyciela wnikliwej obserwacji ucznia, a nawet odnotowywania pewnych zachowań, ale jest to konieczne, jeśli chcemy nawiązać relację z rodzicem i pokazać mu, że z uwagą przyglądamy się jego dziecku. 

Równocześnie warto dać sobie trochę czasu na wnikliwą obserwację ucznia, oczywiście z wyłączeniem sytuacji, w których podejrzewamy przemoc – wówczas nie można tego czasu nadmiernie wydłużać, a zazwyczaj wręcz nie wolno. W pozostałych przypadkach lepiej nie zapraszać rodzica na rozmowę po tygodniu czy dwóch od momentu rozpoczęcia nauki w przedszkolu. Może to wywołać zdziwienie, opór oraz komentarze typu „Przecież pani go jeszcze dobrze nie zna”. 

Jak formułować empatyczne komunikaty do rodzica? 

Kiedy rozmawiam z pracownikami placówki oświatowej, zdarza się, że napotykam ich zdziwienie i niezrozumienie odnośnie do reakcji rodziców w odpowiedzi na to, czego się od nich dowiadują (często nie raz): „Dlaczego ona nie pójdzie z dzieckiem do poradni psychologiczno-pedagogicznej?”; „Dlaczego obraca w żart to, co mu mówię?”; „Dlaczego mnie atakuje, obraża, zaprzecza moim słowom?”. Ano dlatego, że dla rodzica nie jest łatwe to, czego się dowiaduje, próbuje się więc przed tym bronić. Każdy rodzic marzy o „idealnym” (cokolwiek to oznacza), zdrowo rozwijającym się dziecku, a zatem wszelkie naruszenia tego obrazu będą budzić jego lęk i opór. Podobnie my sami, kiedy otrzymujemy niepokojącą diagnozę na temat naszego stanu zdrowia, często najpierw zaprzeczamy, nie przyjmujemy tego do wiadomości i decydujemy się na zmianę lekarza.

Warto o tym pamiętać, ponieważ doświadczamy na sobie jednej z powyższych reakcji rodzica. Kiedy widzimy, że rodzic broni się przed tym, czego się dowiedział, lepiej okazać mu empatię i współczucie, próbując „wczuć się” w jego stan i zrozumieć jego emocje. Zachęcam, aby tego spróbować, niezależnie od często trudnych do zniesienia lub niezrozumiałych reakcji i komentarzy, jakie mogą się pojawić: „Widzę i słyszę, że nie jest dla pani łatwe do przyjęcia to, co powiedziałam, jest pani zaniepokojona i szuka innych potencjalnych przyczyn zachowania Jasia niż te, które wskazałam. Rzeczywiście, przyczyny mogą być różne, może być ich kilka, ale teoretycznie przyjmijmy na chwilę, że to, co sugeruję, faktycznie ma miejsce. Co moglibyśmy razem zrobić, aby go wesprzeć?”; „Słyszę, że próbuje pan żartować z tego, czego się dowiedział. Czasem obracamy w żart trudne dla nas informacje, żeby poczuć się lepiej. Mogę to zrozumieć, jednak z naszej szkolnej perspektywy ten problem to raczej powód do zmartwień”; „Widzę, że to, co powiedziałam, budzi w panu złość. Wcale się temu nie dziwę, to normalne, sama pewnie byłabym zła na pana miejscu. Czy sądzi pan, że jest szansa, abyśmy mogli porozmawiać o tym za dwa dni już w spokojniejszej atmosferze?”; „Rozumiem, że w tym momencie widzi to pani inaczej. Zastanówmy się zatem przez chwilę, jakie mogą być jeszcze inne potencjalne przyczyny zachowania Zosi”. 

W jaki sposób reagować w sytuacji ataku personalnego ze strony rodzica?

Ważne jest, aby mimo wszystko zachować spokój, nie odbierając personalnie gwałtownych emocji, zaprzeczania, a czasem nawet przykrych słów ze strony rodzica, jako konkretnie wymierzonych w siebie („Pani sobie z nim nie radzi”, „W domu się tak nie zachowuje”), ale traktując je jako wyraz naturalnych trudności opiekuna z zaakceptowaniem tego, co usłyszał. Pamiętajmy, że być może nauczyciel jest pierwszą osobą, która informuje rodzica o czymś niepokojącym w związku z jego dzieckiem. Albo wręcz przeciwnie – jest on kolejną taką osobą (choć nie musi o tym wiedzieć), a rodzicowi jest coraz trudniej wypierać to, czego się dowiaduje. Jasne, że mamy prawo nie godzić się na bycie obrażanymi, jeśli ma to miejsce, ale zawsze warto pamiętać, że u źródła leży chęć ochrony wizerunku dziecka, a nie bezpośredni atak na nauczyciela.

W kwestii przykrych słów ze strony rodzica, które czasem niestety padają pod wpływem emocji, pomocne może się okazać – zwłaszcza w przypadku spotkań grupowych, ale nie tylko – spisanie kontraktu dotyczącego przebiegu spotkania, z zaznaczeniem, że jeśli któraś ze stron nie będzie dochowywać jego warunków, spotkanie może zostać przerwane. Powinny się w nim znaleźć takie zapisy, jak: „Odnosimy się do siebie z szacunkiem”; „Nie przerywamy sobie nawzajem”; „Zachowujemy w tajemnicy to, czego dowiemy się podczas spotkania”; „Mówimy spokojnie, nie krzyczymy”; „Nie wypowiadamy się o osobach, które są nieobecne”; „Unikamy oskarżania”. Z moich doświadczeń wynika, że rozpoczęcie spotkania z rodzicem/rodzicami od głośnego odczytania treści kontraktu i uzyskanie jego akceptacji przez wszystkich uczestników naprawdę pomaga w utrzymaniu odpowiedniej, spokojnej atmosfery. 

Dyrektor przedszkola powinien wspierać i koordynować współpracę nauczyciela z rodzicami, podpowiadać wychowawcy, jakie strategię może zastosować, aby ich kontakt odbywał się bezkonfliktowo. Jego zadaniem jest uważne słuchanie, obserwacja i odpowiadanie na potrzeby przede wszystkim dzieci, ale też swoich pracowników i rodziców podopiecznych przedszkola. 

Wspólny cel wszystkich uczestników spotkania: dobro dziecka (i rodzica)

To może być kolejny komunikat, następujący zaraz po tym, kiedy zostanie odczytany kontrakt. Taki jest cel spotkania, czyli coś, co łączy wszystkich jego uczestników. Dobro dziecka, chęć udzielenia mu wsparcia, a nie np. wzajemne oskarżanie, wytykanie błędów lub potencjalnych zaniedbań. Pozostaje to aktualne również wtedy, kiedy rozmowa dotyczy podejrzenia przemocy wobec dziecka, albowiem takie spotkanie przeprowadzamy z opiekunem niekrzywdzącym – nie sugerujemy mu, że czegoś nie zauważył, że mógł coś zrobić, ale tego nie zrobił, nie pytamy, dlaczego czegoś nie zrobił itd.

Nasza rola jako dyrektora, nauczyciela, pracownika oświaty sprowadza się do przedstawienia konkretnych obserwacji i faktów, sformułowania wynikającego z nich podejrzenia lub obawy, dla przykładu: „Pod...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Monitor Dyrektora Przedszkola"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy