Dołącz do czytelników
Brak wyników

Dyrektor a finanse

22 marca 2022

NR 128 (Marzec 2022)

ABC crowdfundingu. Jak zaadaptować go do realiów przedszkolnych?

0 186

Sporo miejsca w czasopiśmie poświęcono fundraisingowi – jego idei, sposobom i metodom jego przeprowadzania, przygotowywaniu planu kampanii oraz błędom popełnianym przed zbiórkami i podczas nich. Pora przyjrzeć się crowdfundingowi, który również zyskuje ogromny potencjał w warunkach przedszkolnych.

Crowdfunding, określany również jako finansowanie społeczne, jest oddolną formą finansowania przedsięwzięć społecznych, dobroczynnych, charytatywnych i biznesowych. Terminu tego po raz pierwszy użył w 2006 roku Michael Sullivan. Na swoim portalu fundavlog.com omówił mechanizm umożliwiający zbieranie darowizn na rzecz blogerów i prowadzonych przez nich aktywności w internecie. Według autorów dotychczas największego branżowego raportu The Crowdfunding Industry Report niemal każdego roku rynek crowdfundingu rośnie o rząd wielkości, osiągając niekiedy zawrotny przyrost o 140 procent lub więcej względem roku poprzedniego. W Polsce finansowanie społeczne najmocniej związane jest z akcjami charytatywnymi i dobroczynnymi. Największe tego typu portale, takie jak Zrzutka.pl, Siepomaga.pl lub Pomagam.pl, szczycą się tym, że za ich pośrednictwem zebrano już ogromne pieniądze – 609 mln zł (Zrzutka.pl), 1676 mln zł (Siepomaga.pl) i 100 mln zł (Pomagam.pl).
Z roku na rok katalog zbiórek poruszających serca i portfele Polaków rośnie. Do finansowania leczenia chorób ciężkich lub rzadkich, rehabilitacji, odbudowy spalonego domu, wsparcia dla schroniska, pomocy dla krajów Afryki i Ameryki Południowej dołączyły zbiórki na remont przedszkola, pracowni albo wyposażenie placu zabaw. I to właśnie społeczność przedszkolna może najbardziej skorzystać na realizacji idei crowdfundingu.

POLECAMY

Idea crowdfundingu

Nie popełni błędu ten, kto stwierdzi, że Joseph Pulitzer jest najbardziej znanym na świecie dziennikarzem. Rozpoznawalna w niemal każdym zakątku globu Nagroda Pulitzera, którą ufundował, jest od 4 czerwca 1917 roku aż do dziś rękojmią dziennikarskiego kunsztu, wysokich standardów etycznych i bezkompromisowego zaangażowania w dociekanie prawdy. Ta niezwykle prestiżowa nagroda, a także związany z nią czek na pokaźną kwotę i złoty medal przyznawany opiniotwórczym redakcjom są obiektem pożądania i symbolem spełniania zawodowych aspiracji dla tysięcy dziennikarzy, lecz nie to zapewnia jej ponadczasową siłę przyciągania. Jak to zwykle bywa, o wiele cenniejsze jest to, co niewidoczne i trudne do uchwycenia – nimb społecznika, osoby bezgranicznie zaangażowanej w walkę o prawdę i dobro drugiego człowieka. 
W kraju nad Wisłą przeciętny Kowalski zapewne zna, a być może nawet docenia rolę Nagrody Pulitzera, jednak prawdopodobnie nie wie, że ojciec współczesnego dziennikarstwa angażował się w sprawy społeczne jeszcze na długo zanim powstała. Czternaście lat przed ufundowaniem sławnej dziś nagrody, w 1903 roku, sfinansował przy Uniwersytecie Columbia szkołę dziennikarstwa, a na mocy testamentu przekazał jej milion dolarów na stypendia i coroczne nagrody za wybitne osiągnięcia. Nie to jest jednak najciekawszym fundraisingowym wątkiem w życiorysie Pulitzera. 
W 1856 roku Francuz Frédéric Auguste Bartholdi zaprezentował swój niesamowity pomysł na uczczenie setnej rocznicy uchwalenia konstytucji Stanów Zjednoczonych Ameryki – budowę monumentalnego posągu, daru przyjaźni narodu francuskiego dla narodu amerykańskiego. Konstruktorem został wybitny architekt i rodak Bartholdiego – Gustave Eiffel. Jednak na budowę mierzącego 93 metry wysokości neoklasycystycznego dzieła sztuki, w dodatku zlokalizowanego na trudno dostępnej wyspie, potrzeba ogromnych nakładów finansowych, na których pozyskanie Bartholdi zwyczajnie nie miał pomysłu. Możemy przypuszczać, że realizacja tego przedsięwzięcia zakończyłaby się fiaskiem, gdyby nie Joseph Pulitzer i jego niecodzienna idea. W jednej ze swoich gazet opublikował ogłoszenie, w którym zapewnił, że każdy z czytelników, który wpłacił 1 lub 5 dolarów na budowę monumentu, otrzyma jego miniaturę. Dzięki tej innowacyjnej akcji w relatywnie krótkim czasie udało się zebrać 300 tys. dolarów, co po przeliczeniu według obecnej siły nabywczej stanowi równowartość około 3 milionów dolarów. Budowę dokończono, a monument – Statua Wolności – do dziś urzeka swoim pięknem i głębią symboliki. Crowdfunding był skuteczną metodą finansowania przedsięwzięć społecznych już 120 lat przed stworzeniem samego pojęcia. 

Jak to działa?

Popularność crowdfundingu jest nierozerwalnie związana z dynamicznym rozwojem tzw. świata cyfrowego. Immersyjność, której świadomie lub nieświadomie podlegamy, sprawiła, że czynności dotychczas wykonywane w świecie rzeczywistym, coraz częściej przenosimy do sfery wirtualnej. Immergo – słowo, które bez trudu odszukamy w każdym słowniku polsko-łacińskim – oznacza „zanurzenie”. Immersyjność jest zatem zanurzeniem w świat cyfrowy. Statystyczny Polak coraz częściej robi zakupy za pośrednictwem internetu, zamiast spacerować w gąszczu sklepowych alejek; ogląda w domu na kanapie nowości filmowe w serwisach streamingowych, zamiast spędzać czas w salach kinowych; pracuje, korzystając z różnych aplikacji i portali, zamiast spotkać się z kimś tête-à-tête. Oczywiście, na ten stan rzeczy wpływ miało bardzo wiele czynników. 
Opisany powyżej statystyczny Polak zazwyczaj nie był podmiotem, lecz przedmiotem takich zmian; co więcej – mógł nawet o nich nie wiedzieć. Zdaniem wielu ekspertów globalna pandemia znacząco przyspieszyła proces, który i tak był nieuchronny. Nic więc dziwnego, że szeroko definiowana dobroczynność i chęć pomagania potrzebującym na stałe zagościła w internecie. W miejscu kwest pod kościołami i zbiórek ulicznych na szeroką dotąd niespotykaną skalę pojawił się crowdfunding. Choć zmieniło się otoczenie, idea pozostała ta sama – pozyskanie niewielkiego datku od możliwie najszerszego grona. W crowdfundingu środki finansowe pozyskiwane są od internautów. Raport opublikowany w sierpniu 2021 roku przez portal Zrzutka.pl wskazuje, że średnia wartość donacji (inaczej darowizny) wynosi 65,48 zł. To doskonale obrazuje ideę crowdfundingu. Projekt finansowany jest przez dużą liczbę drobnych, jednorazowych wpłat dokonywanych przez osoby identyfikujące się z nim. Kluczem do sukcesu jest odpowiednie przedstawienie naszego pomysłu (projektu), a następnie dotarcie do jak największego grona internautów. W przeciwieństwie do klasycznego fundraisingu, którego fundamentem są relacje budowane z mozołem niekiedy przez kilka lat, a pozyskane darowizny mogą wynosić znacznie więcej, niż planowaliśmy zebrać, crowdfunding umożliwia niemal natychmiastowe dotarcie do osób, których nie tylko nie znamy, lecz także nigdy nie będziemy mieć przyjemności poznać, a ich motywy mogą być zupełnie przez nas nierozpoznane i niezrozumiałe. Dlatego tak ważne jest umiejętne i sugestywne zaprezentowanie projektu. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że nasz darczyńca nie odwiedzi wyremontowanej dzięki jego wsparciu biblioteki. Nie przekona się również na własne oczy, jak bardzo nam pomógł i jak jesteśmy mu za to wdzięczni. 

Hipotetyczna sytuacja

Planujemy przeprowadzić remont pracowni. Koszt wynajęcia ekipy remontowej i zakupu niezbędnego sprzętu wynosi 10 000 zł. Korzystając z bogatego wachlarza metod fundraisingu, potrzebujemy pozyskać najwyżej kilku darczyńców. Lokalną firmę poprosimy o 5000 zł, a kilku zamożnych rodziców o pozostałą kwotę. W przypadku crowdfundingu, w którym średnia darowizna to 65,48 zł, potrzebujemy pozyskać co najmniej 152 darczyńców. Co oczywiste, nawet przy najszczerszych chęciach i pracy przez całą dobę, nie uda nam się poświęcić tyle samo czasu i uwagi 152 i 5 darczyńcom. Należy jednak wystrzegać się poważnego błędu – wartościowania na mniej lub bardziej godnych naszej uwagi. Darczyńca przekazujący nam swoje pieniądze zasługuje na wdzięczność bez względu na wielkość datku. Jak zatem zrównoważyć czas, energię i siły potrzebne na 5 i 152 osoby? 
Jednym z pomysłów są nagrody. Wiele portali crowdfundingowych umożliwia przekazanie darczyńcy jakiejś niewielkiej nagrody – jako symbolu wdzięczności. W obliczu coraz rzadszych interakcji w świecie rzeczywistym najbardziej rozpoznawalnym symbolem jest czerwone serduszko Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Przez wiele lat miliony Polek i Polaków z nieukrywaną dumą nosiło je na ubraniach, przyklejało je na samochody i ozdabiało nimi mieszkania. Papierowa naklejka w kształcie serca była symbolem wsparcia idei reprezentowanej przez WOŚP, a tym samym nagrodą za wrzucenie
jakiejkolwiek sumy pieniędzy do puszki. W świecie cyfrowym podziękowaniem może być atrakcyjna graficznie wiadomość e-mail, dyplom, niewielki souvenir, a przede wszystkim – włączenie w rezultat. Zdjęcia uśmiechniętych d...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Monitor Dyrektora Przedszkola"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy