Dołącz do czytelników
Brak wyników

Twarzą w twarz

2 maja 2018

NR 68 (Styczeń 2016)

O istocie diagnozy gotowości szkolnej

439

Rozmowa z Piotrem Wilińskim, dyrektorem Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 2 w Poznaniu

Gdzie według Pana, jako specjalisty, jest miejsce sześciolatka – w przedszkolu czy w szkole?

Pytanie jest dla mnie za trudne. W tej chwili za trudne. Według obowiązującej podstawy programowej dzieci sześcioletnie w szkole uczą się czytania, pisania i liczenia, w wymiarze tym zupełnie początkowym. Mają na koniec roku umieć przeczytać proste słowa, liczyć w zakresie do dwudziestu. I jeśli przy obecnym kształcie podstawy programowej powiedziałbym, że miejsce sześciolatka jest w przedszkolu, to znaczy, że postanowiłbym o zahamowaniu rozwoju tego dziecka, gdyż jest on już gotowy do tego, żeby się uczyć czytać i pisać. Problem polega na tym, że do szkoły idą dzieci z całego roku kalendarzowego, a więc te, które skończyły sześć lat w styczniu i te, które skończą sześć lat w grudniu. Różnica jest dość duża. Dlatego w gruncie rzeczy odpowiedź na pytanie, czy miejsce dziecka sześcioletniego jest w szkole, czy w przedszkolu, jest o tyle trudna, że jeśli się nie ma dobrego rozpoznania możliwości dziecka, to niełatwo jest rozstrzygnąć. Nauczyciele w przedszkolu, jeśli rodzice mają wątpliwość, oraz poradnia mogą pomóc w znalezieniu odpowiedzi, ale to rodzice muszą ostatecznie zdecydować, gdzie jest miejsce dziecka.

Czy według Pana tylko rodzic na tyle dobrze zna swoje dziecko, że może samodzielnie podjąć decyzję o jego gotowości szkolnej? Czy jest to słuszna droga?

W podstawie programowej z 2012 r. i nawet wcześniej, bo już w 2009 r. został nałożony na nauczycieli wychowania przedszkolnego obowiązek przeprowadzania diagnozy gotowości szkolnej. Każdy program edukacji przedszkolnej jest zaopatrzony w moduł diagnozy gotowości. Jeśli nauczyciel znający dziecko, pracujący z nim przez cały rok, przyglądający się jego rozwojowi przekazuje rodzicom wyniki przeprowadzonej diagnozy, w której pojawiają się wątpliwości, to powinno być to sygnałem dla rodzica do szukania pogłębionej diagnostyki.
Zarówno arkusz diagnozy gotowości szkolnej z przedszkola, jak i diagnoza w ośrodku psychologiczno-pedagogicznym, mogą być dla rodzica jedynie wskazówką do podjęcia decyzji.

Jakie czynniki z punktu widzenia psychologa predestynują dziecko do rozpoczęcia edukacji szkolnej w wieku sześciu lat?

Poznawczo dzieci rozwijają się w dzisiejszych czasach bardzo szybko. Ze względu na świat, w którym żyjemy, dostępność różnych źródeł informacji: telewizja, komputery, telefony i wszelkiego rodzaju media, powodują, że dzieci znacznie szybciej osiągają zdolność poznawczą do uczenia się na sposób szkolny. Za tym często nie nadąża rozwój społeczno-emocjonalny dzieci. I on właśnie jest ważnym wyznacznikiem powodzenia szkolnego. W związku z tym, w diagnozie przedszkolnej dokonywanej przez nauczycieli wychowania przedszkolnego, ten aspekt rozwoju społeczno-emocjonalnego najczęściej budzi wątpliwości. W bieżącym roku wydaliśmy 140 opinii odraczających obowiązek szkolny na 180 zgłoszonych dzieci.

Uważa Pan, że tak duża liczba opinii odraczających wynika również z faktu, że rodzicie zaczęli masowo przychodzić do poradni po opinię?

I tak, i nie. W zeszłym roku zgłoszonych na badania zostało 140 dzieci, jednak w zeszłym roku wydaliśmy tylko 50 opinii odraczających. Wynikać to może z faktu, iż obowiązek szkolny objął dzieci sześcioletnie urodzone w pierwszej połowie roku. Rodzice dzieci urodzonych w drugim półroczu mogli podjąć decyzję, czy dziecko pozostawić w przedszkolu, czy posłać je do szkoły. Bardzo cieszy mnie to, iż tak dużo rodziców dzieci sześcioletnich do poradni się w ogóle zgłasza, ponieważ im wcześniej rozpoznamy deficyty i zaburzenia rozwojowe, tym szybciej można podjąć pracę z dzieckiem i korygować niedostatki. Z tej perspektywy cały ten szum wokół sześciolatków i wokół obowiązku szkolnego w gruncie rzeczy przysłużył się dzieciom. Zachęcił on rodziców, żeby szukać pomocy. Oczywiście część rodziców przychodziła tylko po to, żeby, mówiąc potocznie, „załatwić odroczenie”, jednak większość zgłaszających się do nas rodziców otrzymała sygnały od wychowawców przedszkolnych, że dziecko ma problemy rozwojowe w jakimś obszarze.

Wiek 5–6 lat jest okresem wrażliwym dla kształtowania się pewnych kompetencji mających związek właśnie z funkcjonowaniem społeczno-emocjonalnym. Między innymi chodzi o kompetencje hamowania, reakcji w ogóle, czyli np. czekania na swoją kolej. Hamowanie, czyli reagowanie w sposób kontrolowany. Dziecko jest w stanie usiedzieć w jednym miejscu przez wyznaczoną ilość czasu, nie musi od razu zaspokajać swoich impulsów, może je odraczać. Ta kompetencja rozwija się właśnie w wieku 5–6 lat. W związku z tym, wiele dzieci, które były zgłaszane z końcówki roku, tej kompetencji nie miały jeszcze dobrze ukształtowanej albo miały ją ukształtowaną bardzo słabo. To powodowało różne zawirowania w ich funkcjonowaniu społeczno-emocjonalnym. Dlatego też ta sfera w badaniach wychodziła trochę słabiej. Wiele dzieci było odroczonych z powodu słabo rozwiniętej sfery społeczno-emocjonalnej.

Czy nauczyciel wychowania przedszkolnego bądź rodzic mogą zaobserwować charakterystyczne czynniki, które całkowicie dyskwalifikują dziecko z rozpoczęcia edukacji szkolnej?

Nie ma wyraźnych wskaźników. Staramy się bardzo skrupulatnie wydawać orzeczenia, uprzednio zapoznając się ze wszystkimi czynnikami, jakie mają wpływ na dalszy rozwój dziecka. Jeżeli nawet istnieją podstawy do odroczenia dziecka, to warto wziąć pod uwagę, w jakiej szkole ma ono podjąć edukację. Jeśli szkoła jest dobrze przygotowana, zatrudnieni w niej nauczyciele mają dobre przygotowanie do pracy z dziećmi sześcioletnimi, to nawet ten rozwój społeczno-emocjonalny, o którym wspomniano wcześniej, nie jest wystarczającym wskaźnikiem do odroczenia dziecka.

Jakie elementy bezwarunkowo składają się na postawienie diagnozy odraczającej?

Nie ma bezwarunkowych elementów. Diagnoza ma charakter interakcyjny, a więc zawiera szereg elementów, w których patrzymy w całości na to, jak funkcjonuje dziecko. Cały kontekst powinien ulegać rozpoznaniu. Jeżeli ja mam podjąć decyzję o odroczeniu dziecka, to muszę wziąć pod uwagę wszystkie okoliczności. Na przykład: jaka jest sytuacja rodzinna, w jakim miejscu, do jakiej szkoły ma pójść, jakie są jego właściwości, jakie ma zasoby; mocne strony, żeby poradzić sobie z wyzwaniem. Ważne jest rozpoznanie, na jakie wsparcie może liczyć dziecko ze strony rodziców. Dopiero wtedy, gdy weźmiemy wszystkie te czynniki pod uwagę, można podjąć sensowną decyzję, czy dziecko jest gotowe na podjęcie nauki w szkole podstawowej, czy też nie. Odraczająca decyzja poradni wcale nie nakazuje rodzicom pozostawić dziecka w przedszkolu. Jest to tylko opinia wydana na jego wniosek. To rodzic zadecyduje, czy wziąć ją pod uwagę.

Uważa Pan, że taka pełna swoboda decyzji rodzica jest dobra dla dziecka?

Zdecydowanie tak. Nikt nie zamierza odbierać prawa rodzicom do decydowania o ich własnych dzieciach. To rodzic wie najlepiej, jak rozwija się jego dziecko. Jednak rodzice mający wątpliwości powinni zasięgać porady specjalistów. My nie podejmiemy za rodzica decyzji, jednak dostarczymy przesłanek, które pozwalają podjąć racjonalną decyzję. I po to w zasadzie jest badanie w poradni. Opinia poradni czy nauczycielki wychowania przedszkolnego ma pomóc rodzicom podjąć decyzję, nieuwikłaną w emocje, w różne schematy pod tytułem „Ratujmy maluchy”. Kiedy rodzic zapomni o „wyłączeniu” emocji, dochodzi do sytuacji, że realizując swoje przekonania, może to dziecko, oczywiście bez złej woli, skrzywdzić.

Czy nie należałoby sformalizować przepływu opinii o rozwoju dziecka między przedszkolem, szkołą a poradnią?

Rodzic wnioskuje o wydanie opinii, a więc jest on jej dysponentem. To on decyduje, czy oddać ją dyrektorowi szkoły i złożyć wniosek o odroczenie dziecka. Złożenie samej opinii w szkole ma charakter czysto informacyjny i nie skutkuje odroczeniem obowiązku szkolnego dziecka. Rodzic jest odpowiedzialny za rozwój i edukację swojego dziecka, taki jest zapis ustawowy, w związku z tym wszystkie kroki należą do rodzica. Były kiedyś takie czasy, kiedy to szkoły i przedszkola kierowały do poradni, nie było to dobre rozwiązanie. Rodzic staje się w tym przypadku ubezwłasnowolniony. Nie czuje żadnej odpowiedzialności, twierdzi, że przyszedł do poradni tylko dlatego, że został do tego zobowiązany. W momencie kiedy on sam przyprowadza dziecko do poradni, bierze za to odpowiedzialność.

Jaką rolę w podejmowaniu decyzji o gotowości szkolnej powinni spełniać wychowawcy przedszkolni?

Absolutnie nie może być tak, że to na wniosek nauczyciela przymuszony rodzic idzie do szkoły i składa wniosek o odroczenie. Nauczyciel udziela tylko informacji, wskazówki dla rodzica do podjęcia decyzji. Decyzja w pełni należy do rodzica. Wychowawca przedszkolny zna dziecko, jeżeli mówi on, że ma wątpliwości, to rodzic musi sobie z tą informacją poradzić. Znam rodziców, którzy mimo takich informacji posłali dzieci do szkoły. Jeżeli jest tak, że rodzic decyduje o tym, jak ma wyglądać cała edukacja jego dziecka, to należy mu pozostawić swobodę podejmowania decyzji na każdym jej etapie, a wszelkie opinie wydawane na temat dziecka pozwolić traktować jako wskazówki.

Jaka będzie rola opinii poradni psychologiczno-pedagogicznej w kontekście zapowiadanych zmian?

W ciągu ostatnich dwóch tygodni zdanie ministerstwa zmieniło się dwukrotnie. Najpierw usłyszeliśmy, że żadne opinie nie będą potrzebne, rodzic będzie sam decydował, czy posłać do szkoły dziecko w wieku lat sześciu, czy siedmiu. Później usłyszeliśmy, że potrzebna będzie opinia w sytuacji, gdy rodzic zechce posłać sześciolatka do szkoły. Musimy poczekać na projekt zmiany do ustawy i wtedy będzie można sensownie odnieść się do nadchodzących zmian. Sami politycy nie mają jeszcze jasności co do kształtu tej ustawy. Należy zwrócić również uwagę na skutki wprowadzenia takich zmian. W obecnym roku szkolnym odroczenie obowiązku szkolnego objęło 20% dzieci. W przyszłym roku będą to dzieci siedmioletnie, które już obowiązkowo pójdą do klasy pierwszej. Dzieci sześcioletnie mają mieć prawo rozpocząć edukację szkolną. Wtedy może zaistnieć sytuacja, że wielu rodziców nie pośle swoich sześcioletnich dzieci do szkoły. Będziemy mieli do czynienia z konstrukcją, w której w klasach pierwszych będą tylko dzieci odroczone, a więc takie, u których stwierdzono problemy rozwojowe. Może się okazać, że w przyszłym roku większość tworzonych klas pierwszych będzie klasami terapeutycznymi.

Każde dziecko otrzymujące orzeczenie o odroczeniu obowiązku szkolnego jest objęte programem terapeutycznym?

Każde dziecko otrzymujące opinię wskazującą na potrzebę odroczenia obowiązku szkolnego ma zalecane formy pomocy. Pytanie jest takie, czy w każdym przedszkolu pomoc ta jest wdrażana. Z mojego doświadczenia wynika, że wiele przedszkoli samorządowych boryka się z problemem braku wykwalifikowanej kadry do prowadzenia terapii pedagogicznej, nie mają środków na zatrudnienie osób z zewnątrz. Nie mają środków na zatrudnienie logopedów. Logopedzi często zajmują się tylko dziećmi pięcioletnimi, zajęcia odbywają się w grupach, co również obniża ich skuteczność.

Diagnoza gotowości szkolnej dziecka stworzona na linii nauczyciel przedszkolny – rodzic jest ...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy