Dołącz do czytelników
Brak wyników

Twarzą w twarz

23 lutego 2018

NR 82 (Maj 2017)

Aby dbać o zdrowie ucznia, samemu trzeba być zdrowym
Rozmowa z Jackiem Pyżalskim z Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi

0 223

Czym jest wypalenie zawodowe? Czy są jakieś charakterystyczne syndromy tego schorzenia?

Generalnie wypalenie zawodowe to stan psychologiczny, związany z pracą, a konkretnie z doświadczaniem obciążeń w miejscu pracy. Zjawisko to zaczęto opisywać w latach 70. XX w.
Wypalenie zawodowe charakteryzuje występowanie trzech czynników. Przede wszystkim, człowiek jest wyczerpany emocjonalnie, co objawia się rozmaitymi zaburzeniami somatycznymi, np. problemami ze snem, ciągłym napięciem, poczuciem, że jest się na skraju wytrzymałości nerwowej.

Drugi czynnik to obniżone poczucie osiągnięć – i to jest sytuacja, w której ktoś zaczyna źle myśleć o sobie i swojej pracy. Z ust takiej osoby można usłyszeć: „To, co robię, jest bez sensu”, „Znajduję się w niewłaściwym miejscu”, „Nie nadaję się do tego”. Ma ona poczucie, że powinna robić coś innego, a obecna praca służy jedynie zarabianiu pieniędzy.

Ostatni czynnik to depersonalizacja, obecnie nazywana też cynizmem według koncepcji Krystyny Maślarz – jest to sytuacja, w której to, jak pracownik się czuje, zaczyna się przenosić na jego sposób traktowania podopiecznych, czyli w przypadku nauczycieli – na uczniów. Taki nauczyciel może nie angażować się w pracę, być agresywny, a nawet cyniczny w relacjach z uczniami.

Czy wypalenie zawodowe dotyka przedstawicieli wszystkich zawodów?

Generalnie o wypaleniu zawodowym najczęściej mówi się w kontekście zawodów, które wymagają od pracownika działania na rzecz innych ludzi – czy będzie to pacjent w przypadku lekarza, czy uczeń w przypadku nauczyciela. Takich zawodów dotyczyły też pierwsze badania tego zjawiska. Obecnie coraz częściej mówi się o wypaleniu zawodowym w kontekście 
np. księży czy urzędników, dla których kontakt z innymi ludźmi również stanowi oś działań.

Dlaczego, Pana zdaniem, tak często mówi się o wypaleniu zawodowym wśród nauczycieli – przecież z dziećmi każdy dzień jest inny, przynosi nowe wyzwania i problemy?

Sytuacja nauczycieli nie jest taka zła. Badania pokazują, że ta grupa zawodowa jest określana jako przeciętnie wypalona zawodowo, że nie należy do grup najbardziej tym zjawiskiem dotkniętych. Z badań wynika, że problem ten dotyka, w zależności od zastosowanych narzędzi pomiarowych, ok. 15–20% nauczycieli. Warto też dodać, że aby uznać osobę za wypaloną zawodowo, musi ona spełnić łącznie wszystkie wymienione przeze mnie wcześniej kryteria, czyli wyczerpanie emocjonalne, depersonalizację i obniżone poczucie własnych osiągnięć – pojedyncze objawy to za mało, by stwierdzić, że ktoś jest wypalony zawodowo. Warto jednak pamiętać, że to, jak człowiek się czuje w pracy, jest bilansem tego, co w niej otrzymuje – wypadkową czynników pozytywnych i negatywnych. W pracy nauczyciela występują niewątpliwie i jedne, i drugie, dlatego od ich bilansu zależy, czy będzie wypalony zawodowo, czy wręcz przeciwnie – pełen zapału.

Wyobraźmy sobie dwie sytuacje: dwie szkoły w trudnych środowiskach, gdzie trzeba zmagać się z wieloma trudnościami wychowawczymi. W każdej szkole będzie to szczególne obciążenie dla nauczyciela, ale jeśli w jednej z nich zostanie stworzony sensowny system współpracy między nauczycielami i np. pedagogiem, a w drugiej nie, to w pierwszej szkole nauczyciel może nawet nie odczuć problemu, a w drugiej nauczyciel, który zostanie sam z problemem, szybko się wypali.

Aby uznać osobę za wypaloną zawodowo, musi ona spełnić łącznie wszystkie kryteria, czyli wyczerpanie emocjonalne, depersonalizację i obniżone poczucie własnych osiągnięć – pojedyncze objawy to za mało.

Czy problem wypalenia zawodowego dotyka również nauczycieli przedszkola?

Oczywiście. Obciążenia nie muszą przecież wynikać z pracy z dziećmi, mogą być efektem relacji w gronie pedagogicznym, złego zarządzania placówką, relacji z rodzicami itd. Mówiąc o wypaleniu zawodowym nauczycieli, nie należy natychmiast uznawać, że czynnikiem stresogennym są jedynie kontakty z dziećmi. Można doskonale radzić sobie z rozwiązywaniem problemów wychowawczych i dydaktyką, a jednocześnie cierpieć z powodu złej atmosfery w miejscu pracy czy np. mobbingu.

Czy dotknięci tym schorzeniem nauczyciele szukają pomocy, np. psychologa, czy też starają się sami radzić sobie z problemem?

Myślę, że w ogóle bardzo mało osób, nie tylko nauczycieli, szuka profesjonalnej pomocy. Wypalenie zawodowe ciągle jeszcze obarczone jest pewnym społecznym piętnem, nie jest traktowane do końca poważnie – na narzekanie nauczyciela, że nie radzi sobie z uczniami, często otrzymuje on odpowiedź: „Zmień pracę”, „Nie nadajesz się”. W wielu placówkach nie ma też odpowiedniej atmosfery w gronie pedagogicznym, aby podzielić się takim problemem, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę obecną sytuację w edukacji: zamykanie szkół i związaną z tym redukcję etatów. Naturalnie, zdarza się, że ktoś dotknięty wypaleniem zawodowym poszukuje pomocy, ale systemowo i społecznie chyba nie jest to w Polsce dobrze  przyjmowane.

W jaki sposób dyrektor może rozpoznać pierwsze symptomy wypalenia zawodowego u nauczyciela?

Przede wszystkim dyrektor nie musi, a nawet nie powinien czekać na pierwsze oznaki wypalenia zawodowego u swoich nauczycieli. Może on działać prewencyjnie, a więc nauczyć się w taki sposób zarządzać szkołą czy przedszkolem, żeby dbać o zdrowie swoich pracowników. Podstawową kwestią jest to, aby dyrektor był zainteresowany tym, co obciąża psychicznie jego nauczycieli, co jest dla nich problemem. 

Pierwsze badania na temat wypalenia zawodowego w placówkach oświatowych przeprowadziłem już w 2002 r., więc sytuacja w szkołach i przedszkolach jest mi dość dobrze znana. 

Miałem okazję poznać dyrektorów, którzy wykazują się taką dbałością o zdrowie pracownika. W Instytucie Medycyny Pracy sami tworzymy pewne modele działania w tym zakresie, które są następnie wdrażane w placówkach oświatowych. W powszechnej świadomości króluje przekonanie, że szkoła musi dbać o promocję zdrowia wśród uczniów. Oczywiście, jest to prawda, ale pamiętajmy, że aby dbać o czyjeś zdrowie, samemu trzeba być zdrowym. To jest rodzaj myślenia, który na przestrzeni ostatnich 10 lat staje się coraz bardziej popularny, ale nie jest jeszcze powszechny. 

Co może zrobić sam nauczyciel, żeby zapobiec temu schorzeniu?

Bardzo wiele. Zabrzmi to jak truizm, ale badania pokazały, że skuteczne są najprostsze rozwiązania, które pewnie wiele osób stosuje intuicyjnie: uprawianie sportu (i to sportu różnego rodzaju, w zależności od upodobań i predyspozycji –
skuteczna może być zarówno joga, jak i intensywny aerobik), kultywowanie zainteresowań niezwiązanych z pracą, budowanie i pielęgnowanie relacji pozazawodowych, kontakt z przyrodą, przebywanie na świeżym powietrzu, sztuka, muzyka… Nie należy dopuścić do sytuacji, w której praca staje się sensem życia. Jednocześnie badania pokazują, że działania na poziomie indywidualnym są niewystarczające, a więc jeżeli ktoś doświadcza np. mobbingu w miejscu pracy, to choćby nie wiadomo co robił indywidualnie, nie będzie czuł się w niej dobrze – w pierwszej kolejności należy wyeliminować źródło problemów.

W społeczeństwie pokutuje przekonanie, że wypalenie zawodowe częściej występuje u kobiet niż u mężczyzn. Czy to prawda?

Jeżeli mówimy o badaniach polskich nauczycieli, to wyczerpanie emocjonalne dotyka w równym stopniu kobiet i mężczyzn. Poczucie własnych osiągnięć również wydaje się  niezależne od płci. Mężczyźni mają natomiast większe skłonności do depersonalizacji. Te badania nie są jednak jednoznaczne, bardzo wiele zależy bowiem od badanej grupy – od jej struktury, wieku, miejsca pochodzenia, nie chciałbym zatem generalizować. Można jednak powiedzieć, że stwierdzenie, iż wypalenie zawodowe częściej dotyka kobiet niż mężczyzn, jest mitem.

Czy w polskiej szkole istnieje coś takiego jak polityka prozdrowotna wobec nauczycieli?

Formalnie dyrektor ma wobec swoich pracowników takie same obowiązki jak inni pracodawcy: musi kierować ich na badania okresowe, organizować dla nich szkolenia BHP, wdrażać przepisy dotyczące wyposażenia placówek i czasu pracy itd. Można więc powiedzieć, że jest pewna forma działań prozdrowotnych, która jest obowiązkowa.

Sytuacja jednak się zmienia, gdy zaczynamy mówić o promocji zdrowia, która jest nieobowiązkowa. Jeśli bowiem jakieś dzi...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań magazynu "Monitor Dyrektora Przedszkola"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy